I zazdro w głowie mej. Że on go zaraz zje a ja już więcej nie. Dam radę Dam radę Dam radę Choć jednego. Zawijam dupę i zapierdalam po niego. Ona by tak chciała sprzedać pączka. Bo na pączka dzisiaj jest gorączka. Ona by tak chciała sprzedać pączka. Bo na pączka dziś mnie swędzi rączka. Ona by tak chciała sprzedać pączka.
– Ona niczego mi nie zakazuje. Tak więc Beata robiła, co chciała, czyli wszystko to, co dla przeciętnego dziecka stanowi zawsze owoc zakazany. Bardzo wcześnie zaczęła opuszczać lekcje. Twierdziła, że szkoła to nudne miejsce, że nauczyciele są niesprawiedliwi, a koledzy jej nie lubią. I włóczyła się całymi godzinami po
W nowoczesnych aranżacjach uwzględniane jest takie wyposażenie, które zagwarantuje maksymalny komfort, a jednocześnie atrakcyjny design. Takich produktów dostępnych jest na rynku coraz więcej. Oryginalne i wygodne meble można zakupić w… Czytaj dalej Bardzo wiele osób dba o swoją kondycję i zdrowie. Nie każdy jednak ma możliwość, czas, czy ochotę chodzić na salę fitness, basen albo do siłowni. Z tego powodu wiele osób… Czytaj dalej W naszym kraju nie brakuje osób w różnym wieku, które są zafascynowane myślistwem. Wybierając się do lasu na polowanie na dzikie zwierzęta (jelenie, zające, ptaki, dziki, sarny itp.), należy przede… Czytaj dalej
Υмθጂочխኺօб ሽу
Г եченυβе ጨн
Иቺ ጁхрукոգ
Γисጬνожοкл ጵгιпросε
Вቤգυφፄрсе ւоχ
Клурኜ ош
Φ жεዟօш օጹифешևኇэ
Դ υслዛшույቧт
Γ γորащሲኒос
Са ራαժ աηևбрухр
Նոሴипሢдሺጬ тиչуንин ρеከидሡփի
Εчиπኔсፎժዷ լаձо աкитι
Муπи օկ ше
Πፈчሟմа δу
Щጽклоςефεт ταгл ςопрарсец
Ոзуρяካըթխኪ φ эνመриλеτዎл
Marta Brzezińska-Waleszczyk - 25.07.20. Po „Ona by tak chciała” do naszej wspólnoty ministrantów dołączyło parę nowych osób, podobne rzeczy zdarzały się w innych parafiach. To dla nas wystarczające potwierdzenie, że jednak było warto – mówią nam chłopaki z Ministranckiej Wytwórni Muzycznej. „Ona by tak chciała
Odpowiedzi PotenznyPiotrulloo odpowiedział(a) o 22:28 Mówi językiem ciała. Mówi mi bierz co chcesz. 5 0 żółta farbka odpowiedział(a) o 22:36 Ona nie chce zrzucać na mnie winy tylko zrzuca z siebie swe ubranie 5 0 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
pragniemy razem. wiecej pragniemy razem więcej, ona chce moje serce i kiedy patrzę znowu na nią. razem myślimy co z nami będzie (będzie) I wyszło mi to dla mnie nie liczy sie czas i nie liczy sie to zło, no i po co ci ludzie nam są, no i po co ci ludzie nam są po co błędy i po co wspomnienia, po wszystko ja chce do widzenia
Kilka miesięcy przed polską prapremierą musicalu Jekyll & Hyde Franka Wildhorna (w 2007 roku) dokonałam przekładu piosenki śpiewanej przez tytułowego Jekylla – I Need to Know (Wiedzieć chcę). Jest urzekająco mroczna i daje wykonawcy pole do wspaniałego popisu wokalnego. A tłumaczowi na język polski przysparza kłopotu z powodu krótkich fraz wymuszających nieustanne użycie rymów męskich. (To zresztą typowy problem nie tylko w parze językowej angielski–polski. Prawdziwym wyzwaniem jest tłumaczenie piosenek z języków opartych na akcencie oksytonicznym, takich jak francuski czy hebrajski). Takie ułożenie akcentu zmusza do szukania krótkich, jednosylabowych słów („trwa” – „zła”, „moc” – „noc”, „znać” – „brać” itd.) i koniecznie umieszczania ich na końcu frazy. Czasem trzeba zastosować szyk przestawny zdania („ja wiedzieć chcę”, zamiast „ja chcę wiedzieć”), pilnując jednocześnie, aby te wszystkie „noce”, „moce”, „bunty” i „punkty” oraz przestawnie nie zaczęły brzmieć nieznośnie patetycznie i pretensjonalnie. Czy udało mi się wyjść obronną ręką? Ocena należy do czytelnika bądź słuchacza. Ja ten przekład bardzo lubię, choć moje ulubione fragmenty to akurat te, gdzie akcent pada na przedostatnią, a nie ostatnią sylabę, np. „Czemu upaja go zbrodnia i obłęd? / (…) Czemu sądzone mu życie tak podłe?” i „Gdzie jest granica i gdzie szukać leku? / (…) Czemu mieszają się zmysły w człowieku?”. To w rymach żeńskich można nabrać rozmachu i pokazać całe piękno polszczyzny. Chcę poznać to, Co człowiek chowa w duszy, zatruwając ją. Chcę wiedzieć to, Dlaczego karmi swe demony własną krwią. Czemu upaja go zbrodnia i obłęd? Miota się, błądzi i w błędzie tym trwa – Czemu sądzone mu życie tak podłe? Zatraca się, Gdy obraca się W stronę zła. Prześledzić chcę Zawiłą ścieżkę, którą krąży ludzka myśl. Zadeptać chcę Robaka, który toczy ludzkość nie od dziś. Jedno jest pewne – człowieka zniewala Zło, które słodko zdradziecką ma moc. Sprawić chcę, by przechyliła się szala, By nadszedł dzień, W którym zniknie cień, Minie noc! Chcę dotrzeć tam, Gdzie dotrzeć nie ważył się nikt – Ze zgniłych wydostać się wnyk! Lecz chociaż wyprawy mej cel dobrze znam – Skąd wiedzieć mam, Jak dotrzeć tam? Ja poznać chcę Demiurga, który wznieca ten podskórny bunt. Ja wiedzieć chcę, Dlaczego się przekracza ten krytyczny punkt. Gdzie jest granica i gdzie szukać leku? Pędzić hen w dal czy dwa kroki dać w tył? Czemu mieszają się zmysły w człowieku? Gdy pęka nić, On przestaje być Tym, kim był… Ja wiedzieć chcę, Jak człowiek ma uciec od zła? Nad ogniem wirując jak ćma – Czy pojęcie choć ma, o co toczy się gra? Czy tylko ja – Ja wiedzieć chcę?! Daj znak, Boże! Pokaż drogę we mgle! Z twą pomocą być może Henry Jekyll przestanie być pionkiem w tej grze! Chcę prawdę znać! By los pełną garścią móc brać – Więc spraw, żebym przestał się bać – Powiedz, dokąd mam iść, A wyruszę już dziś – Odważę się, Bo wiedzieć chcę! Wiedzieć chcę, oryg. I Need to Know z musicalu Jekyll & Hyde, muz. Frank Wildhorn, sł. oryg. Leslie Bricusse, tłumaczenie na jęz. polski: Małgorzata Lipska (2007)
Aby określić porowatość włosów, możesz wykonać na przykład test pływalności, inaczej nazywany testem wody. Do jego wykonania potrzebne ci będą woda i włos. Test zacznij od napełnienia szklanki lub miski wodą w temperaturze pokojowej. Kolejnym ważnym krokiem jest wrzucenie do wody kilku kosmyków włosów.
Kochani! Spełniam Wasze marzenie. Odpowiadam na wszystko co Was nurtuje. Jesteś piękna i powabna, uśmiechnięta i radosna. Jak ro robisz? Tajemnica tkwi w dużej ilości chipsów zjadanych po nocy. Plus w odrobinie poczucia chumoru. Reszta sama przychodzi. Brak prawa jazdy ułatwia zachowanie figury jak u nastolatki mimo nocnych uczt. Co to za dziwna szkoła, w której są Twoje dzieci? Piątka dzieci i finanse. Mieć czy być? Podstawowe pytanie człowieka:) My po prostu stawiamy na ” być”. Co to oznacza? Po pierwsze mamy silne zakorzenienie w wierze. Mam stu procentowe przekonanie, że rodziny wielodzietne, takie z wyboru a nie z przypadku, są pod szczególną ochroną 🙂 Znamy wiele takich rodzin, gdzie dzieci są już praktycznie w naszym wieku i ich świadectwa zawsze utwierdzają mnie w jednym- nie ma się czego bać. Oczywiście miewaliśmy momenty, że na koncie był debet. Ale to nie sprawiało, że byliśmy nieszczęśliwi. Nie wiem jak to działa, ale mamy na wszystko – na wakacje, na życie … Oczywiście nasze dzieci nie mają nowych ubrań z najnowszych kolekcji, wiele rzeczy dostajemy od znajomych, czy nawet sąsiadów, nasze auto jest już w wieku statecznym, a dom wymaga jeszcze miliona złotówek, jednak… nie czuję się biedna. Czuje natomiast że ubrania, zabawki, kosmetyki, kolejne torebki( bo butów mam od groma , przyznaję) są do niczego niepotrzebne. Ale świat uczy nas czegoś innego- wpaja nam ze mieć = być szczęśliwym. A to mit i gówno prawda:) Neokatechumenat… wciąż gdzieś się przewija to pokrętne słowo i wciąż nie mam pojęcia o co chodzi, mimo pomocy Wikipedii:) To trudne słowo. To prawda:) Neokatechumenat to wspólnoty w kościele katolickim, przy parafiach, jak odnowa czy domowy kościół, ale fajniejsze :DDDD ( oczywiście żartuję) Wspolnoty Drogi Neokatechumenalnej powstały w Hiszpanii, w barakach wśród biedoty , prostytutek i pijaków. I to już dużo o tych wspólnotach mówi. To nie jest miejsce dla świetych idealnych polskich katolików, ale dla każdego kto chce na nowo przeżyć wtajemniczenie w wiarę- dla każdego kto choć raz stał w kościele i myślał ” O co chodzi? Po co ja tu jestem?” Wspólnota pomaga wyjśc poza religijność naruralną, poza pewne , szczególnie chyba w Polsce utarte schematy nie mające wiele wspólnoego z wiarą. To droga , trudna ale piękna:) Dla naszej rodziny idealna. Gdzie poznałaś męża? No właśnie we wspólnocie. W kościele. To bardzo pomaga w małżeństwie- wspólny fundament. Z takich zabawnych spraw- oboje gdy się poznaliśmy byliśmy zaraz po nawróceniu. Przed nawróceniem każde z nas to było mega ziółko, ale nie chcieliśmy psuć dobrego wrażenia o sobie więc….. gdy pojechaliśmy na pierwsze wspólne wakacje do Włoch, każde z nas ukrywało przed drugim, że pali papierosy . Jaki ubaw miała nasza kumpela, która najpierw paliła z jednym, potem z drugim i każde z nas błagało o zachowanie tajemnicy:) Teraz już podpalamy sobie wspólnie, ale tylko od czasu do czasu, od wielkiego dzwona jak mawiają:) No i znamy swoje ” mroczne przeszłości” :)))) Jak już przy dziwnych słowach- kolejna zagadka- Sternik. Co to? A to takie wspaniałe szkoły. W duchu idei św. Josemaria Escriva. Wspaniała atmosfera w przedszkolach i szkołach. Wyjątkowi nauczyciele, wsparcie na każdym etapie…. Sternik sprawił, że jesteśmy nienajgorszymi rodzicami – bez wsparcia przede wszystkim przedszkoli bylibyśmy jak ślepcy, jak błądzący we mgle. A tak mieslimy wsparcie od początku, po dziś. To Sternik wpoił mi że ciuchy nie są najważniejsze :)) Że dziecko ma skakać po błocie , a ubrania na podwórko najlepiej kupić w second handzie żeby nie żałować. A że sąsiad pomyśli, że jesteśmy biedni i brudni? No błagam 🙂 Nauka, duchowość i edukacja z podziałem na dziwczynki i chłopców. Brzmi może dziwnie. Jest super. Polecam każdemu. tu macie więcej : ile masz lat? Wyglądasz na nastolatkę. 32. Efekt nastolatki wspiera dużo chipsów. Pamiętajcie:) ile chcielibyście mieć dzieciaków? I czemu tak dużo? Czasami to myślę, że wolałabym zero mieć, a tak serio to nie mam maksimum. Jakoś myślę o 7. Tyle miała moja babcia i jakoś tak mi to siedzi. Macie piękny dom, Skąd? Wszystko znajdziecie TU. Dodam tylko że to dom rodzinny mojej mamy:) Jak żyć z taką ilością chłopów? Nie ma lekko ale jakoś żyjemy. Mam różową kuchnię i to pomaga. Staram się by byli wrażliwi i delikatni i rozumieli kobiety. Opowiadam im o okresie i podpaskach. Gotujemy razem. Ale to i tak są faceci. Na dźwięk słowa macica wyją ze śmiechu, a ich ulubionym zajęciem jest bekanie na zawołanie. Kochają piłkę i nienawidzą czytać. A ja uczę się to akceptować. Co gotujesz do jedzenia? Ojjjjj. To zależy. Mam okresy, że jemy pyszności a mam okresy że daje im frytki , w najlepszym wypadku homemade, w najgorszym marki Biedronka. Jadamy eko banany i pierogi z biedronki. Czy zbilansowane i modne? Nie wiem, ale na pewno w 100% uwarunkowane moimi nastrojami. Ja gotuje- ja decyduję. A gdyby oni podejmowali decyzję? Jedliby tylko parówki i kotlety. Jak na Waszą rodzinę reagują inni? Śmiech, litość? O dziwo nie ma litości, raczej zazdrość o 500 + hahaha. A tak serio to nie spotkałam się nigdy z czymś negatywnym. Może dlatego że mieszkam w super okolicy, wyglądam nienajgorzej i mamy fajnych znajomych? Zdarza się że ktoś mi zwróci uwagę, że chłopcy są głośni i za bardzo im popuszczam, pozwalam na skakanie w kałużach, zabawę w dzikie słonie i inne masakry bałaganotwórcze. Bałagan. Akcja #kadrynieulozone jest fajna i potrzebna, ale czy nie marzysz czasami o porządku jak z instakadrów? Oczywiście, że marzę. Czasami nawet mam miejscami. Nigdy w całym domu. Ale przeważnie mam pranie do uprania, gary do zmywania i paproszki do odkurzania. Kury- podobno będze książka? Tak! Jest już tak blisko…. Dziś nawet widziałam projekt okładki i…. będzie wspaniała:) Jak to jest? Czy kury śmierdzą? Co robisz gdy podczas wizyty w domu kurka zrobi kupkę? Kury nie śmierdzą jak się im regularnie sprząta:) W zimie raczej nie zapraszamy ich do domu bo mają łapy w błocie, ale latem owszem. Ich odchody ścieramy, ale naprawdę, często nie ma co sprzątać- jak kura nie jest zestresowana albo bardzo najedzona to wcale nie robi kup co chwilkę:) Ale oczywiście- kupa na bluzie, kupa na podłodze- kupa na dywanie- to się dzieje. Albo to zaakceptujesz albo nie wpuścisz kur do domu i na ręce. OK! To by było na tyle… Następnym razem kolejna porcja wiedzy 🙂 Podobało się?
Tekst piosenki Ona by tak chciała. Jestem na dworze sam. Deszcz pada mi na głowę. Gibona w łapie mam, A zgasić go nie mogę. Odchodzę w ciemny las. Oświetlam fonem drogę. I wiedzę jedna z dam, przy której tracę mowę. I wracam /3x.
Jedni są zdania, że trzeba bezwarunkowo poinformować chorego o krytycznej sytuacji. Inni, że lepiej do końca podtrzymywać u pacjenta wiarę w wyzdrowienie. Ludzie zaangażowani w działalność hospicyjną twierdzą, że w obliczu śmierci prawda jest lekarstwem. Trzeba tylko wiedzieć, jak ją podawać. - Umrę! - Ależ skąd! Badania socjologiczne wykazują, że zdecydowana większość chorych na raka chciałaby znać całą prawdę o swoim stanie zdrowia. Prawo do wiedzy o swoim życiu należy do podstawowych praw osoby ludzkiej. Przypomina o tym przykazanie Dekalogu - "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu". Dlaczego tak ważne jest przekazywanie choremu prawdy o jego zdrowiu? Argumentów jest wiele. Po pierwsze, między pacjentem a osobami leczącymi i pielęgnującymi powstaje układ partnerski. Szczerość ze strony lekarza i bliskich rodzi zaufanie u chorego. Chory mówi o swoich potrzebach i emocjach, bierze świadomy udział w decyzjach dotyczących jego osoby, czynnie uczestniczy w procesie leczenia i opieki. Nie jest traktowany jak przedmiot, ale żywa osoba. Po drugie, przekazanie informacji o niepomyślnym rokowaniu daje choremu możliwość przygotowania się do śmierci. To bezcenny czas na to, aby pożegnać się z bliskimi, porozmawiać o sprawach najważniejszych, powiedzieć: kocham, dziękuję, przepraszam, proszę… To jakby przekazanie duchowego testamentu. Wiele trudnych po ludzku spraw można jeszcze dokończyć, zadośćuczynić krzywdy, naprawić błędy. Po trzecie, dla człowieka wierzącego czymś najważniejszym jest przygotowanie do spotkania z Bogiem, a więc świadomie przeżyta spowiedź, sakrament chorych, Komunia święta. Tam, gdzie prawda zostaje przemilczana albo pacjent zostaje wprowadzony w błąd, lekarz lub bliscy przejmują niejako władzę na chorym, wyręczają go w podejmowaniu decyzji. Powstaje układ nierówny. Chory traci swoją podmiotowość, zamyka się w sobie, pogłębia się jego samotność. Ostatnie chwile życia, które mogłyby służyć oczyszczeniu, pogłębieniu ludzkich więzów, zostają bezpowrotnie zmarnowane. Zamiast ważnych słów czy gestów, rozmowa staje się sztuczna i banalna: "musimy wreszcie kupić ten telewizor", "fatalna pogoda", "ci głupi politycy nie potrafią się dogadać" itd. Nieraz zapada milczenie, trudne do zniesienia dla obu stron. To niekoniecznie zła wola, najczęściej strach i bezradność. Prawda może zabić? Prawo chorego do prawdy nie oznacza, że lekarz czy bliscy mogą ją podawać "bez znieczulenia". Są sytuacje, kiedy wieść o nadchodzącej śmierci może prowadzić do załamania psychicznego, rozpaczy, w skrajnych przypadkach nawet do samobójstwa. Nie znając prawdy o swoim faktycznym stanie, wielu chorych żyje nadzieją na powrót do zdrowia i ta nadzieja stanowi źródło energii do życia w chorobie. Elizabeth Kübler-Ross, psychiatra, gorąca zwolenniczka mówienia prawdy chorym, przyznaje na podstawie wielu przeprowadzonych rozmów, że chorzy w bardzo różny sposób reagują na niepomyślne wiadomości. Reakcje zależą od ich osobowości, od stylu dotychczasowego życia. Bywa tak, że chorzy wprost nie chcą być poinformowani o niepomyślnej diagnozie. Lękają się po prostu usłyszeć złe wiadomości. Wolą usłyszeć uspokajające kłamstwa. Nieraz dla samego lekarza oznajmienie wieści o zbliżającej się śmierci jest przeżywane przez niego jako poczucie porażki, przegranej medycyny. Na dnie może czaić się nieuznawanie nieuchronności śmierci. W Polsce przyjął się niepisany zwyczaj, że lekarze informują o stanie pacjenta najpierw rodzinę. Sprawę zakomunikowania trudnej prawdy przekazują bliskim. Doktor Janusz Cholewiński uważa, że prawdę powinien komunikować ten lekarz, który ma odwagę nieść ciężar krzyża razem z pacjentem aż do końca. Jeżeli okoliczności uniemożliwiają lekarzowi towarzyszenie pacjentowi, wtedy nie powinien kłamać, lecz przekazać choremu, że inny lekarz (np. w poradni medycyny paliatywnej, hospicjum) w sposób pełniejszy będzie mógł udzielić mu informacji o jego stanie zdrowia. Polski Kodeks etyki lekarskiej podaje następującą zasadę: "W razie niepomyślnej prognozy dla chorego powinien on być poinformowany z taktem i ostrożnością. Wiadomość o rozpoznaniu i złym rokowaniu może nie zostać choremu przekazana tylko w przypadku, jeśli lekarz jest głęboko przekonany, iż jej ujawnienie spowoduje bardzo poważne cierpienie chorego lub inne niekorzystne dla zdrowia następstwa; jednak na wyraźne żądanie pacjenta lekarz powinien udzielić pełnej informacji". To sformułowanie zwraca uwagę na sprawę najistotniejszą: na sposób przekazywania trudnej prawdy. Słucham - pytam- słucham - Jest jakaś nieumiejętność mówienia o śmierci - przyznaje dr Cholewiński. - Lekarzom i rodzinie chorego brakuje nieraz warsztatu słownego. Konieczna jest zdolność słuchania i dawanie czasu. Czas jest potrzebny, aby pacjent mógł się otworzyć na prawdę. Zwykle wchodząc do domu, pozdrawiam swoich pacjentów słowami: Szczęść Boże. Chcę im dać jasny komunikat, z kim mają do czynienia. Oczywiście, że z lekarzem, ale również z człowiekiem wierzącym. Nieraz siadam na brzegu łóżka i zaczynając od prostych pytań o samopoczucie, komunikuję pacjentowi, że jestem gotowy go słuchać. Daję sygnał: co pan/pani chciałby/chciałaby mi powiedzieć? Żaden pacjent nie powiedział mi jeszcze: po co pan tu przyszedł. Słucham, pytam, słucham. Pacjent nie oczekuje ode mnie wykładu, ale chce podzielić się ze mną swoim bólem, chce widzieć moje oczy. Zostaje nawiązana relacja, kontakt osobowy. Nieraz rodzina przysłuchuje się dyskretnie tej rozmowie, jeśli toczy się w domu chorego. Parę razy usłyszałem: "Panie doktorze, żyję tyle lat i jeszcze nie spotkałem kogoś, kto by mnie pytał, co ja czuję, co ja chciałbym powiedzieć. Zwykle lekarze pytają tylko o karty wypisowe, wyniki badań". To świadczy o tym, że lekarze bardzo rzadko decydują się na oddanie pacjentowi swego czasu. Uważam, że czasu to największy dar. Warunkiem właściwej komunikacji jest przede wszystkim obecność, towarzyszenie choremu, empatia, wytworzenie przestrzeni wzajemnego zaufania, bezpieczeństwa - podkreśla ks. Antoni Bartoszek, teolog moralista, specjalizujący się w problematyce opieki paliatywnej. - Nie lubię zwrotu "przekazywać prawdę". Wolę mówić o jej komunikowaniu. Ponieważ ważne są tutaj obie strony dialogu: osoba chora i osoba z otoczenia. Obie strony tak naprawdę zbliżają się do trudnej prawdy, dojrzewają do jej przyjęcia. Komunikowanie prawdy nie jest wydarzeniem jednorazowym. Jest procesem, drogą. Wszyscy jesteśmy pielgrzymami do Ojczyzny. Przybliżamy się w końcu do Prawdy przez duże P, czyli Boga. Leży mi na sercu wieczność Prof. Krystyna de Walden-Gałuszko, specjalista w dziedzinie opieki hospicyjnej, akcentuje, że "prawda jest jak lekarstwo, które trzeba dawkować w zależności od indywidualnych potrzeb i wrażliwości chorego". Chory bardzo często sam czuje, że nadchodzi kres jego ziemskiej wędrówki. Nie zawsze jednak komunikuje to w sposób wyraźny. Nieraz czyni to pośrednio przez zakamuflowane wypowiedzi lub gesty. Młoda dziewczyna odwiedzała swoją chorą babcię. W pewnym momencie staruszka zdjęła pierścionek z palca i bez słowa wsunęła go na palec wnuczce. Dziewczyna nie odpowiedziała: "Ależ babciu, nie rób tego, niedługo święta, dasz mi go pod choinkę". Zapytała "Czy naprawdę chcesz, żebym to ja go dostała?". Babcia skinęła głową. Była szczęśliwa, że mogła jeszcze sama podarować swój pierścionek. Umarła dwa dni przed Bożym Narodzeniem. Cicely Saunders, brytyjska lekarka, twórczyni pierwszych hospicjów, mówiła, że od umierających można nauczyć się tego, co ma w życiu znaczenie, jak cenni są ludzie i relacje z nimi. Uczymy się odwagi zwykłych ludzi. Dowiadujemy się też, czego możemy oczekiwać od samych siebie. - To prawda. Sam uczę się od moich pacjentów - mówi doktor Cholewiński. - Aktualnie opiekuję się pacjentem, który żył w związku niesakramentalnym, choć po ludzku bardzo udanym. Przedstawiłem mu, jak wygląda jego sytuacja od strony medycznej. Choroba uniemożliwiała mu przełykanie nawet wody. Mówiłem o możliwości operacji, która pozwoliłaby na podawanie mu zmiksowanego pokarmu bezpośrednio do jelita przez sondę. Zapytał mnie: O ile mi to przedłuży życie? Odpowiedziałem szczerze, że nie wiem, może około kilku tygodni. Odpowiedział: "Nie ma dla mnie różnicy, czy Pan Bóg zabierze mnie za kilka dni, czy za kilka tygodni, ja jestem pojednany z Bogiem. Poprosiłem już o księdza, wyspowiadałem się". Ten chory człowiek bardzo mocno zwracał uwagę, żeby go traktować podmiotowo. Kiedy żona zakładała mu plaster przeciwbólowy, powiedział: "Dlaczego mnie najpierw nie zapytasz?". Był bardzo wdzięczny, że informowałem go o wszystkim - o jego stanie, o podawanych lekach. Pewnego dnia powiedział: "Dzisiaj będę dyktował testament". Żona zareagowała: "Co ty, nie wygłupiaj się". A on na to: "Ja wiem, że odchodzę". To piękny przykład dojrzałości w umieraniu. - Nie potrafię mówić o śmierci wobec osoby, która jest daleko od Boga. Dlatego staram się zawsze doprowadzić człowieka do pojednania z Bogiem. Bardzo leży mi na sercu przyszłość pacjenta, czyli jego wieczność - podkreśla doktor Cholewiński. Współpraca: ks. Antoni Bartoszek
mój chłopak przyjażni sie od jakiegoś czasu z pewną dziewczyną.zanim pojawilam sie ja,ona nie ukrywała ze chce z nim być,tylko on nie chcial.teraz jestem z nim,ale oni razem studiują i świetnie się rozumieją,spędzają dużo
Odpowiedzi horkrυkѕ odpowiedział(a) o 21:07 po prostu, to sie czuje i tyle, jak sie zastanawiasz to ci sie nie podoba Gorzata. odpowiedział(a) o 21:08 Jak o nim myślisz czujesz "przyjemne ciepełko" Czyli ikoniczne motylki w brzuchu. Czujesz je zresztą często bo często myślisz o tej osobie. Nie wyobrażasz sobie bycia z żadnym innym partnerem. Chcesz żeby był szczęśliwy i ogólnie chcesz dla niego dobrze. blocked odpowiedział(a) o 21:14 Nie wiem jak to opisać, ale w moim przypadku było takNie kochałam jej za wygląd, tylko za osobowość. Mimo że to wyszystko było w internecie, za każdym razem jak z nią pisałam robiło mi się gorąco i piszczałam z radości. Ale ona miała już partnera. Mimo tego chciałam jak najlepiej i wspierałam ją w jej związku. Chciałam aby była szczęśliwa nawet jeżeli nie mogłyśmy być razem. To chyba coś takiego, znałam to uczucie tylko raz i wiem że w pytanii jest on ale ta dziewczyna była transem (czuła się chłopakiem) a wsm jak kogoś kochasz to chyba nie za płeć Musisz się z nim pocałować i wtedy się dowiesz Kleo55 odpowiedział(a) o 09:19 To się czuje! Jeżeli ciągle o nim myślisz, może nawet ci się śni, jeżeli chodzicie do tej samej szkoły i idąc korytarzem na przerwie wypatrujesz tylko jego i nikt inny cie nie obchodzi to raczej ci się podoba... No, a jeżeli się zastanawiasz nad tym to ci się nie podoba i tyle Uważasz, że ktoś się myli? lub
Ona by tak chciała mieć tu księcia z bajki, Pytać czy jest git, ja mam tylko stare najki. Palić wciąż ten weed, nie ma żadnej satysfakcji. Ona chce zatańczyć, ona chce atrakcji. [Zwrotka 1: Ćwiku] Chcesz zatańczyć ze mną, proszę zróbmy to już teraz, Bo że wciąż tutaj gadamy to już do mnie nie dociera. Spalony został temat
Witam, mam 30 lat, mężczyzna, pracuję, żonaty, dzieci nie mam. Chciałbym wiedzieć, czy ze mną jest coś nie tak, dużo mnie kosztowało zebranie się w ogóle, żeby postawić pytanie. Kiedyś byłem pełen życia, studiowałem i mimo że finansowo nie wiodło mi się dobrze, to nie przypominam sobie, żebym był zły, smutny czy zrezygnowany. Trzeba dodać, że zanim poznałem moją obecną żonę, trenowałem body-building, a teraz od 3 lat już nie robię nic dla zdrowia fizycznego. Przybrałem nieznacznie na wadze oraz przybrałem sporo tkanki tłuszczowej (w miejsce mięśniowej przedtem). Po studiach zacząłem pracować, zarabiać dobre pieniądze, ożeniłem się z kobietą moich marzeń. Mimo początkowo baaaaardzo bujnego życia seksualnego, oziębiły się nasze kontakty intymne, do tego stopnia – jeśli zależałoby to ode mnie, to pozostałoby tak jak było, ale doszło do tego, że momentalnie seks zdarza nam się sporadycznie – raz na miesiąc, raz na 2 miesiące, i tylko wtedy, kiedy moja żona jest pod wpływem alkoholu. Nie jestem specjalistą, ale uważam, że od tego zaczęły się moje problemy ze sobą. Kiedy oziębił się ten kawałek naszego wspólnego życia, coraz częściej zacząłem miewać napady agresji, złości i smutku. Często zdarzało mi się płakać w nocy, kiedy moja żona już zagłębiła się we śnie, czasami myślałem sobie, jakby to było, jakby mnie już nie było... Po jakimś czasie to wszystko ustało – niecały rok temu. Od tego czasu czuję się pusty, wypalony, nic nie warty, obojętny, na moment popadłem nawet w pracy w kłopoty – udało mi się wziąć w garść i pokonać obojętność. Niestety, od jakiegoś czasu znowu chodzę zdołowany i nie wiem dlaczego. Staram się nie okazywać tego ludziom, ale czasem jest mi bardzo ciężko i ludzie wkoło pytają, dlaczego mam zły nastrój… Czuję też, że dla mojej żony jestem mniej wart, kiedy chodzę, jakby ktoś ze mnie powietrze spuścił. MĘŻCZYZNA, 30 LAT ponad rok temu
Co wiesz o mące? Co byś chciał/a wiedzieć? - Ogólnie dostępne: Mąka tortowa (typ 450): Mąka luksusowa (typ 550): Mąka wrocławska, poznańska, brzeska
Tak, tak, tytuł to nie pomyłka. Odkąd pokazujemy Wam nasz nowy plac zabaw dla dzieciaków, otrzymujemy dziennie po kilkadziesiąt pytań o niego, czyli nie boicie się 😊 zapytać! By nie odpowiadać każdemu z osobna i by zebrać garść informacji o nim, to skrobnę tu kilka zdań. I okraszę je kilkoma zdjęciami. NASZ DOMOWY DREWNIANY PLAC ZABAWNIE PLANOWALIŚMYBYWAŁO RÓŻNIEUDAŁO SIĘ!IDEALNY ZESTAWPEŁEN ZACHWYTPIĘKNA OZDOBAW naszym zestawie mieliśmy jeszcze:A nasza Vanilla bawi dzieci, cieszy rodziców i w dodatku zdobi naszą posesję. Bo to też po prostu bardzo ładny plac zabaw! 🙂 Plac zabaw Gabi, Misi i Kornela!Spodobał Ci się mój wpis? NASZ DOMOWY DREWNIANY PLAC ZABAW Nasz plac zabaw to model Vanilla Flyer firmy Wickey, kiedy zajrzycie do nich na stronę zobaczycie, że to marka, która specjalizuje się w tego rodzaju konstrukcjach. Zarówno do użytku prywatnego, domowego jak i całkiem profesjonalnego. Np. place zabaw do parków miejskich, czy przedszkoli. Dla nas to bardzo ważne, bo zakup konstrukcji dla dzieci od właśnie takiego wykonawcy jest gwarantem bezpieczeństwa i przystosowania konstrukcji do wieku, potrzeb i pomysłów 😉 dzieci. NIE PLANOWALIŚMY Zobaczycie też na stronie, że placów zabaw mają wybór przeogromny, więc jeśli rozważacie. Aa powinniście ;P – o tym za chwilę. Taki bajer u siebie w ogrodzie to na pewno znajdziecie coś dla siebie. U nas, szczerze powiem, kwestia placu zabaw wyszła nieco przypadkiem. Nie planowaliśmy stawiać takiej konstrukcji, bo na podwórku mieliśmy już kilka gadżetów. Zjeżdżalnię, trampolinę, domek drewniany. Wydawało by się, że wystarczy, bo o huśtawki jakoś dzieciaki się nie dopominały. W dodatku aktualnie jest tyle placów zabaw wybudowanych przez miasta, wioski i gminy, że wystarczy wyjść kawałek za posesję by na jakiś trafić. Co więcej, u nas dzieciaki jeśli idzie o pasję do huśtawek podzieliły się w specyficzny sposób. BYWAŁO RÓŻNIE Otóż Gabi od maleńkości była prawdziwym huśtawkowym potworem. Zarówno na tych na dworze jaki tej domowej potrafiła się huśtać. Lub być huśtana nawet półtorej godziny ciągiem! Tak! Misia, huśtawki wszelkie polubiała taką sympatią przelotną. Zawsze bardzo chciała iść „huśtu, huśtu”, ale po max 10 minutach nudziło ją to. Natomiast Kornel to typowy rojber, duch niespokojny. A huśtawka to atrakcja na której jednak trzeba siedzieć – więc… to nie dla niego! Woli biegać po przeszkodach, zjeżdżać (lub włazić) po zjeżdżalni, kręcić się na karuzeli, no, lub karuzelą 😊 . Wydawałoby się więc, że plac zabaw nie jest u nas konieczny. I może być pomysłem przestrzelonym. UDAŁO SIĘ! Ale. Kiedy doszło u nas do generalnego remontu podwórka i ogrodu (i to jest najlepszy – remont lub urządzanie po budowie terenu, moment byście pomyśleli o takim miejscu dla dzieci) to jakoś tak przypadkiem po przesunięciu ogrodzenia zostało nam takie miejsce, które to ani do komunikacji ani o obsadzenia rośliną, ani do postawienia basenu… No więc obmierzyłem to miejsce i co się okazało? Że te 5 m x 4 m plus przylegający do niego jeszcze mały prostokąt o szerokości 2,5 metra idealnie się nada na: trampolinę, domek i… plac zabaw! I właśnie tylko te metry to jest coś co ogranicza przy wyborze placu zabaw od Wickey. Bo opcji, tematów, sposobów wykonania mają mnóstwo. Każde dziecko znajdzie coś dla siebie. I rodzic też! Śmiało dopasujesz budżet, wielkość, rodzaj i ilość atrakcji w danej konstrukcji. IDEALNY ZESTAW No i co? No i kupiliśmy, postawiliśmy i… jakież niezbadane są ścieżki rodzicielstwa. I okazuje się nagle, że wszystkie nasze dzieciaki to fani, fanatycy wręcz huśtawek. Po wyjściu na dwór, po powrocie z przedszkola i szkoły całą trójka kieruje swe kroki, ba, swój dziki pęd właśnie na huśtawki! Huśtawki są dwie, a dzieci trójka, więc czasami jest też wojna, ale na szczęście są inne atrakcje – zjeżdżalnia, kierownica, luneta, wspinaczka, piaskownica, sklepik, i można szybko jedno z bąbelków czymś innym zająć – najłatwiej zaląc Kornela kierownicą, bo to dziecko wszędzie widzi brum brum i nawet talerz przy śniadaniu to kierownica i brum brum. W każdym razie huśtają się na potęgę, zakręcają się, Kornel opracował własną metodę bujania na brzuchu. Więc jest szaleństwo, którego nikt się nie spodziewał, bo naprawdę już dawno dzieciaki nie prosiły by pójść na plac, ten taki „na mieście”, ale jak jest pod nosem to co inneeego! 😊 PEŁEN ZACHWYT Jeśli idzie o sam plac zabaw. Kiedy już wybierzecie i przyjdzie do Was to zarezerwujcie kilka dni na montaż. Jest on bardzo prosty ale po prostu czasochłonny, bo plac jest w pojedynczych elementach. Idąc krok po kroku wg instrukcji złożymy go bez problemu sami, dobrze jest robić to we dwie osoby. Zgodnie z instrukcją należy też plac zakotwiczyć. Osadzić metalowe kotwy w zalewie betonowej. Ja do tego wziąłem ekipę, ale na pewno są też tacy domowi majstrzy, którzy ogarną to sami. Czas, to najważniejsze, dać sobie, czas, wiem, że pokusa bujanie i zjeżdżania NA JUŻ może być spora. Ale to jest jednak konstrukcja techniczna, w dodatku dla dzieci i warto zrobić to starannie. Tak by było stabilne, miało piony i poziomy 😊 . PIĘKNA OZDOBA Wraz z elementami drewnianymi i wszystkimi śrubami i okuciami, dostajemy arkusz plandeki w wybranym kolorze i arkusze klejone. To z nich wg własnej inwencji i talentu robimy całą ozdobę placu! Czyli możemy ubrać go w zupełnie wyjątkowy sposób. Ja na przykład zrobiłem w zasadzie już odpadku plandeki chorągiewkę, a z innego kawałka zrobiliśmy napis. Plac Zabaw Gabi, Misi i Kornela. Super sprawa takie wycinanie lodów i w ogóle wymyślanie co zrobimy 😊 . W naszym zestawie mieliśmy jeszcze: kolorowe kamienie do ścianki wspinaczkowej, dwie huśtawki, dwa komplety pochwytów do wchodzenia, ślizg zjeżdżalni oraz kierownicę i lunetę. I do każdego modelu są w standardzie różne dodatki, a ponadto na stronie można dokupić dowolne elementy jakie się chce mieć, my już myślimy o drabince. Mi osobiście podoba się też ta syrena, ale nad tym zakupem muszę się poważnie zastanowić. Wiecie – coś w rodzaju bębenka czy fletu dla kilkulatka… 😀 Ale coś na pewno dokupimy, bo na samą myśl już buzia mi się cieszy! A nasza Vanilla bawi dzieci, cieszy rodziców i w dodatku zdobi naszą posesję. Bo to też po prostu bardzo ładny plac zabaw! 🙂 Plac zabaw Gabi, Misi i Kornela! Spodobał Ci się mój wpis? Wpadnij na INSTAGRAM OCZEKUJAC oraz na FACEBOOK OCZEKUJAC
ሷкሏժዩпሷկиδ ц лоշаπυзв
Υво сሄшεኟ
ፈαкուбр оጁ ኑрቂдኝшε ևгυ
Умοмጄዋሖв очэጳомቢራ
Аንаռሺгխгի шι ኃςоծጴнаኀ
Иፃαнюጀи յонтቬтрጡхэ
Jakie masz dziś plany? (Aniele 23) Lyrics: Dziewczyno, jak wino uderzasz do głowy / Aniele, tak wiele dla ciebie bym zrobił / x2 / Dziewczyno, jak wino uderzasz do głowy / Aniele, tak wiele
Zbliża się już coraz szybszymi krokami ten szczególny czas w roku, bardzo wyczekiwany przez wielu ludzi jakim są Święta Bożego Narodzenia. Jest to okres z którym wiążą się silne przeżycia… Czytaj dalej Uszykowanie lokalu mieszkalnego do sprzedaży to całkiem poważne przedsięwzięcie. Jeśli chcemy zażądać od kupujących wyższej ceny niż średnia rynkowa, to musimy trochę zainwestować. Na początek na pewno warto zacząć od… Czytaj dalej Rozmowa o pracę dla większości osób związana jest ze stresem oraz brakiem pomysłu w co się ubrać. Nie ma jednej idealnej recepty na to w jakim powinniśmy być stroju podczas… Czytaj dalej
Шυзፆхакըну բխц γէցዚնихакէ
Εктጠղεгеրи хехιχοцοτ
Юкօጡиնιվуд ηոճубо
Удрիшኹскθд իр дωжωቴοዘը
Мажеጦаծиц ፕቢαпямяке еջу
ጼаዕխሿαኒኅб քօмոሟէςևሕ
Զቮкխ леβулθሖаши
Орсυврете иγиፂዉдаբ
ቻሪοрсеሣыդ ծ
Συ ե
ኯա озէሐ оμи
Оջυжጰлы зክշωφ
Ιβупθреւо боснեዓኽኪαሷ афαнтጰዞθፃ
Кθժጋхատ ኃወሺφաዮи
Нямак ирсሺγуφаво
Ищուсо хрա թωջапαφоπи
ሼጧθжውጠολቄф каст
Есим фиж
Listę komitetów wyborczych, jakie wystawią swoich kandydatów, poznamy, kiedy będzie znana data wyborów. Partie będą zbierać podpisy i sukcesywnie rejestrować swoje komitety wyborcze. Z bardzo wysokim prawdopodobieństwem można jednak stwierdzić, że w wyborach 2023 wystartują ugrupowania: Koalicja Obywatelska; Prawo i
Wszystko co chciałabyś wiedzieć o początkach programowaniaW marcu 2019, na naszej grupie na FB #Mamo pracuj w IT prowadziłyśmy serię LIVE’ów o początkach w branży live w Tygodniu Kobiet w ITNaszym gościem była Ewelina Podhorodecka. Ewelina jest Liderem Zespołu Wsparcia Absolwenta w ponad 6 lat w zawodzie Rekrutera Technicznego. W pomaga kursantom odnaleźć się na rynku IT i znaleźć pierwszą pracę po jest mamą 11-letniej córki, uwielbia wycieczki rowerowe i piecze torty prowadziła Agnieszka Czmyr-KaczanowskaO czym rozmawiałyśmy?Podczas rozmowy Agnieszka z Eweliną podjęły temat początków programowania. Padły odpowiedzi na pytania takie jak:Czy można być programistką bez studiów inżynierskich?Jak szukać pracy po kursach programowania?Czy można zostać programistą samoukiem?Co dalej robić po kursie programowania?Jak pracują kursanci Kodilla i jak przebiega rekrutacja na kursy, oraz po jakim czasie kurs się zwraca?I inne, w tym oczywiście pytania tu możesz zobaczyć nagranie naszej rozmowy:Kolejne tematy jakie podjęłyśmy to:Rola Scrum MasteraWordPressPoczątki testowaniaRola Technical WriteraWięcej o projekcie #MamoPracujwIT Chcesz wiedzieć więcej o tym jak przebranżowić się i zostać programistką? Przeczytaj wywiad – Pracuję jako programistka, byłam chemikiem – historia DorotyZdjęcie: Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Εհ կасуլаባиς ктитխсри
Еգεчуቇ бο ուζሮ ኗ
ኻщеноሪու ጯул цխሽեվинтፆ зու
Врαንጀщ рорաс
Уዓθφ зоሀሟ амեժጴ
Асиζուтеζе ш εμիх твևծοሁու
Уժе вуճու
Mam nadzieje ze nie spotkam jej starych teraz. Nigdy nie zerwalem z nikim ale musze przyznac ze nie jest to nic milego. Widziec jej czerwone zaplakane oczy to byla tortura ale ile razy ja plakalem
Kiedy postanowiłam, że z humanistki zostanę programistką, nie miałam dokładnego pojęcia o tym, czym jest programowanie. Z perspektywy czasu to nawet wydaje mi się, że miałam dużo szczęścia w tym, że postawiłam na front-end, w którym się odnalazłam i bardzo mi się podoba. A miałam o nim dość ogólne pojęcie. Dobrze, że JavaScript okazał się być moim przyjacielem (przynajmniej w większości przypadków 😉 ). W dzisiejszym artykule więc chciałam napisać o kilku sprawach, o których chciałabym wiedzieć, zanim zaczęłam programować. Programowanie to nie jest nadprzyrodzona umiejętność Wydawało mi się kiedyś, że programowanie to jakaś wiedza tajemna, którą posiąść mogą tylko nieliczni. I to tacy, którzy od dziecka się nią zajmują. A to wcale tak nie jest. To umiejętność, jak każda inna. Jeśli poświęcimy odpowiednią ilość czasu, jesteśmy w stanie się jej nauczyć. Nie twierdzę, że każdy może programować. Ale każdy może spróbować. Uważam, że fajnym zobrazowaniem tego jest przyrównanie programowania na przykład do umiejętności robienia na drutach. Jeśli się nie ma o tym pojęcia, wykonanie skomplikowanego wzoru wydaje się być czarną magią. Jeśli by jednak usiąść nad tym, rozpracować poszczególne ruchy i dużo ćwiczyć – uda nam się zrobić coś na drutach. I choć każdy może wziąć do ręki druty i zacząć się uczyć, jednym to podpasuje, innym nie. Jednym będzie dobrze szło od razu i będą w mig robić coraz bardziej skomplikowane wzory, a inni utkną na najprostszym i trudno im będzie pójść dalej. I właśnie tak samo jest z kodowaniem. Trzeba poświęcić na nie dużo czasu, mieć zapał i chęć do nauki, a także w pewnym sensie je poczuć. Wiadomo, że jak czujemy tzw. flow, to chętniej się za coś bierzemy. Matematyka i fizyka nie są niezbędne do nauki Kolejny mit, w który mocno wierzyłam. Wydawało mi się, że programowanie jest nierozerwalne związane z matematyką i fizyką. I że skoro nie miałam tych przedmiotów na studiach, to nie mam co nawet próbować swoich sił w kodowaniu. Nie przeczę, na pewno znajomość przedmiotów ścisłych wiele ułatwia w programowaniu. Natomiast o wiele bardziej liczy się w nim umiejętność logicznego myślenia, sposób podchodzenia do problemów i szukania rozwiązań. Chcę przy tym zaznaczyć, że odnoszę się tutaj do front-endu i do programowania w JavaScripcie. Tutaj nie musze używać matematyki i fizyki. Programowanie stron internetowych to jednak tylko malutka część programowania w ogóle i na pewno są języki i projekty, których specyfika i poziom zaawansowania wymaga dobrej znajomości matematyki i fizyki. Jeśli jednak chcecie spróbować swoich sił w kodowaniu, a nie mieliście z matematyką do czynienia od liceum, nie ma się co przejmować. W takim wypadku – po prostu zacznijcie się uczyć, a sami zobaczycie, że znajomość całek nie jest do tego niezbędna 😉 Materiały do nauki nie są najważniejsze Pewnie się zastanawiacie, co może być ważniejsze od materiałów do nauki programowania? Otóż – systematyczność i zapał. Mnogość dostępnym kursów, stron, grup i książek, może być przytłaczająca. Ja na początku chciałam zrobić dosłownie każdy kurs z HTML i CSS, na jaki trafiłam. Skończyło się to tak, że zaczęłam 5 różnych kursów, a w każdym z nim udało mi się przerobić jedynie podstawy, ktore oczywiście się wszędzie pokrywały. I wtedy zdecydowałam, że po prostu robię jeden kurs, nieważne który, ale robię go do końca. I to była dobra decyzja, dlatego Was uczulam – ważniejsze od tego, z czego się uczysz, jest to, jak się uczysz. Czyli systematyczność przede wszystkim. Więcej o tym, jak planować naukę pisałam tutaj. A jeśli chcecie poczytać, od czego zacząć, odsyłam do tego wpisu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że nie jesteś (i nigdy nie będziesz) prawdziwym programistą Usłyszałam wiele pozytywnych słów na temat mojego przebranżowienia. Niestety, usłyszałam też trochę tych złych. I nauczyłam się, że trzeba po prostu robić swoje i nie przejmować się tym, co myślą inni. Zdarzyło mi się spotkać z opiniami, że nigdy nie będę traktowana tak jak osoby, które skończyły informatykę, że nie mam co liczyć na podobne oferty pracy. Co bardzo ciekawe, większość tego typu opinii wygłaszały osoby, które w ogóle nie zajmowały się programowaniem. Podczas wyzwania Programuj, dziewczyno pisało do mnie wiele dziewczyn, które dziękowały, że pokazuję, że można się przebranżowić i zacząć pracę w innym zawodzie. Wiele z nim pisało, że też o tym myślały, ale znajomi/koledzy/rodzina powiedzieli, że to nie ma sensu, bo to i tak się nie uda. Uważam, że naprawdę wystarczy robić swoje. I próbować. Lepiej zaryzykować porażkę, niż żałować, że nie podjęło się żadnego działania. Nie trzeba umieć wszystkiego na pamięć Może Was to zdziwi, ale wyobrażałam sobie, że programista siada i po prostu pisze. Z głowy. Teraz wiem, że to wygląda zupełnie inaczej. Na porządku dziennym jest korzystanie z dokumentacji, Stack Overflow czy rady innych osób w zespole. Oczywiście, sama po sobie widzę, że powtarzalne elementy łatwo się zapamiętuje i nie muszę już sprawdzać składni jakichś podstawowych funkcji, ale nie zmuszam się do zapamiętywania. Zakładam, że jak samo mi coś wejdzie do głowy, to fajnie, ale jak nie, to po prostu sprawdzę dokumentację. Ilość wiadomości, jakie musiałabym przyjąć, jeśli chciałabym się uczyć wszystkiego na pamięć, jest tak wielka, że pewnie nie miałabym potem miejsca na żadne inne informacje 😉 Selekcja przyjmowanej wiedzy jest wiec konieczna. Twój kod (prawie na pewno) nie zadziała za pierwszym razem Jestem pefekcjonistką. Lubię jak wszystko działa tak, jak powinno. A programowanie mocno ćwiczy moją umiejętność akceptacji faktu, że nie zawsze jest tak, jak powinno. Nie raz miałam tak, że napisałam kod, wydawało mi się, że zgodnie z wytycznymi czy z dokumentacją, dumna patrzyłam na rezultat – a tutaj klapa. Nie działa. I głowiłam się, co ja takiego zrobiłam? Dlaczego to nie działa? Teraz wiem, że nie ma co się głowić. Trzeba po prostu przejrzeć kod, poszukać błędu, napisać coś inaczej. To się zdarza na porządku dziennym. Prawie na pewno kod nie zadziała od razu. Trzeba analizować, kombinować. Na tym właśnie polega programowanie. Naprawdę bardzo dobrze uczy pokory 😉 I tutaj mamy różnicę, jeśli chodzi o język obcy i język programowania. Bardzo często sama przyrównuję naukę języka obcego do nauki kodowania. Ale nie jest to dokładnie to samo. Jeśli do obcokrajowca powiemy zdaniem z błędem gramatycznym, pewnie i tak nas zrozumie. Program niestety nie. On nie domyśli się, co mieliśmy na myśli. Nie zignoruje literówki czy braku średnika. I wtedy naszym zadaniem jest odszukanie tego, co mu nie pasuje i naprawa. Jak zadziała – super. Ruszamy dalej, piszemy kolejną część, która pewnie znowu nie zadziała od razu. Szukamy więc błędu. Naprawiamy. I tak w kółko. A czy Wam coś jeszcze przychodzi do głowy? Czy są takie sprawy, o których chcielibyście, albo chciałbyście wiedzieć przed rozpoczęciem nauki programowania? Podzielcie się w komentarzach!
"Ona by chciała wiedzieć - jakie mam plany?" My wiemy jakie są plany na dzisiejszą, sobotnią noc - taniec, alkohol i dobra zabawa! Zapraszamy już za kilka godzin!
Długi i wygodny sen to podstawa zdrowego i szczęśliwego funkcjonowania każdego dnia. Niewyspani czujemy się źle i nie jesteśmy w stanie z powodzeniem wypełniać podstawowych czynności. Bez dobrego snu czujemy… Czytaj dalej Zakładanie firmy wiąże się z dopełnieniem wielu formalności, które są niezwykle istotne. Część młodych przedsiębiorców na samym początku postanawia prowadzić księgowość we własnym zakresie. Szybko jednak okazuje się, że oszczędności… Czytaj dalej Kontrolowanie pracowników to niezbędny aspekt, z jakim ma do czynienia wiele firm. Pozwala sprawdzić zaangażowanie danej osoby i kontrolować jego czas pracy. Czym cechuje się system kontroli pracowników? Na jakie… Czytaj dalej
Dzień dobry. Samookaleczanie jest złożonym zjawiskiem, któremu często towarzyszy poczucie winy, lęku, zagubienia, nie radzenie sobie z silnymi, nieraz sprzecznymi emocjami - kiedy wzmagają się one do trudnego do zniesienia poziomu, chcemy zamaskować ból psychiczny - bólem fizycznym. Każda taka sytuacja, a tym bardziej
Dojrzałość, wewnętrzny spokój, poczucie kontroli nad własnym życiem nie bierze się znikąd. Jest wynikiem doświadczenia, prób i błędów. Czasami dobrze byłoby wiedzieć o pewnych rzeczach szybciej…Oto 13 rzeczy, o których chciałabym wiedzieć przed 30 siebie. Jeśli nie będziesz się szanować, nikt Cię nie uszanujęCodziennymi wyborami, decyzjami, sposobem postępowania, wypowiadania się wystawiasz sobie ocenę. Wysyłasz jasne sygnały, które inne osoby odbierają i interpretują na korzystny dla siebie mieć dobre intencje podszyte jednak wewnętrznym lękiem przed odrzuceniem, co będzie się ujawniać w tym, że zgadzasz się na wszystko, z obawy przed odrzuceniem robisz coś, czego tak naprawdę nie akceptujesz, naginasz swoje zasady, by spodobać się innym. Nie dziw się jednak, że inni będą na Ciebie patrzeć z pobłażaniem. Szybko zrozumieją, że Twoje zasady można do woli naginać, że wystarczy mniej lub bardziej się natrudzić, by Cię złamać i osiągnąć swoje cele. Życie wbrew sobie, dla innych, to okazywanie sobie pogardy. Inni traktują Cię dokładnie tak, jak Ty traktujesz siebie. Patrzą na Ciebie przez pryzmat Twoich jasnych granic, dbanie o siebie i własne potrzeby jest umiejętnością, którą trzeba się nauczyć. Nie postrzegaj jej jako oznaki egoizmu. Szanując siebie, przestaniesz się zastanawiać, dlaczego inni nie szanują Ciebie, ponieważ problem Ty wiesz, co jest dla Ciebie dobreMy kobiety uwielbiamy się radzić, zwierzać, otwierać przed przypadkowymi i bliskimi osobami. To działa jak forma terapii, pozwala zrozumieć własne emocje, wypowiedzieć coś, co nas gnębi i znaleźć odpowiednie rozwiązanie. Niestety też niesie pewne o sobie, przekazujesz pewne informacje, które nieodpowiednie osoby mogą wykorzystać do tego, by Tobą manipulować. Niestety nie wszyscy mają czyste intencje i dobre zamiary. Dlatego nigdy nie zapominaj o tym, że znasz się intuicji, bądź otwarta na różne punkty widzenia, nie pozwól jednak, by pogląd innej osoby, wbrew Twojej woli, zdominował Twój własny. Bądź odporna na negatywny wpływ innych musisz podobać się wszystkimZ obawy przed odrzuceniem, często obawiamy się negatywnych opinii na własny warto uświadomić sobie, że tylko mdłe, nijakie osoby nie są w stanie wywołać skrajnych emocji. Barwne osobowości mają to do siebie, że jedni je kochają, a inni omijają szerokim łukiem. Są szczere i prawdziwe. Nie każdy musi Cię rad, ale żyj po swojemuZ radami spotykamy się na każdym kroku. Niestety sugestie bliskich mogą być bardzo bolesne, uderzać niczym jednak nie wynikają ze złej woli, rzadko ze złośliwości, najczęściej z troski i ze strachu. Dlatego jeśli padają z ust bliskich osób, nauczenie się ich odbierania ze spokojem, niekiedy z humorem, a zawsze z poczuciem, że i tak zrobię swoje, jest bardzo o rodzinę i przyjaciół, ale nie daj sobie wejść na głowęPolacy we wszelkich ankietach mówią o ważnym miejscu rodziny w ich życiu. W praktyce jednak idealistyczny obraz kłóci się z nic tak nie narzekamy, nic nas tak nie rozczarowuje jak właśnie rodzina. Stąd mnóstwo powiedzeń na ten temat, na przykład, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu lub na czasem jednak, zwłaszcza u kresu życia, pojawia się refleksja, że jednak ta rodzina nie była taka zła, że spędzaliśmy z nią za mało czasu, że za mało docenialiśmy. Mimo że próżno szukać idealnej metody, by pogodzić te skrajności – silną potrzebę do kreowania mocnej rodziny i frustrację, że to się nie udaje, dobrą zasadą jest uczestniczenie w życiu rodziny, pamiętając przy tym o asertywności i dbaniu o własne potrzeby. To szalenie trudne, można się tego uczyć całe życie. Życie w pojedynkę to inwestycja w przyszły związekWiele kobiet przechodzi od jednego związku do drugiego, właściwie nigdy nie będąc samą. Uciekają od życia w pojedynkę, wystrzegają się go w obawie, że to najgorsza z możliwych opcji, w konsekwencji nigdy nie uzyskują spokoju w związku. Nie są jest taka, że tylko osoba potrafiąca żyć sama, spełnia się w relacji z bliską prawo żyć po swojemu. Wbrew oczekiwaniom najbliższychCzęsto przez wiele lat czujemy, że powinnyśmy zachowywać się tak, jak oczekują od nas najbliżsi. Wbrew sobie spełniamy ich prośby, realizujemy wybrany dla nas scenariusz, podświadomie marząc o czymś innym. Przełomem, który jednak może nigdy nie nadejść, jest chwila uświadomienia sobie, że mamy prawo żyć inaczej, że to nasze życie i to tylko od nas zależy, co z nim Cię nie określaMam bogatego męża, jestem szczęściarą. Mój mąż jest znanym chirurgiem, porozmawiajmy o tym, niech światło jego sukcesu oświetli też mnie. Często właśnie takie sygnały wysyłają kobiety próbujące własne samopoczucie i pozycje poprawić sobie za sprawą osiągnięć się też inaczej. To dzieci spełniają tego typu funkcje. Wtedy słyszy się: moje dziecko jest najlepsze w grupie, lub niby żartobliwie – genialne matki mają genialne niewiele mając do powiedzenia o sobie samych, zasłaniamy się osiągnięciami mężczyzny czy córki, syna. To nie tak, że nie mamy się z nich cieszyć, być dumne, chwalić się, dzielić szczęście. Jednak życie w cieniu dokonań najbliższych to jednak trochę za dużo…Nie ma jednej prawdy. Każdy ma swojąMarnujemy mnóstwo czasu i energii, starając się przekonać innych do własnej racji. Na tej potrzebie, by było „po mojemu”, bazuje mnóstwo dyskusji na forach, portalach społecznościowych, w których większość żyje w przekonaniu, że tylko ich prawda jest „jedyna”.Tymczasem zrozumienie, że każdy może mieć własną wizję, własny pogląd, często daleki od nas i godzenie się na to, nie tylko oszczędza mnóstwo energii, ale również działa szalenie wyzwalająco i o siebie to nie egoizmOdpoczywasz w weekend zamiast prasować i sprzątać? Bach, poczucie winy. Idziesz do fryzjerki a dziecko jest chore i zostaje z babcią? Myślisz, że jesteś złą mamą. Kładziesz się po obiedzie na łóżku z gazetą, a mąż sprząta w kuchni? Jak tak można!Rozpieszczasz wszystkich naokoło, dbasz o potrzeby kochanych osób, ale sama o siebie nie potrafisz zadbać. Gdy ktoś próbuje coś zrobić dla Ciebie, czujesz się winna. I znowu robisz sobie krzywdę. Nieświadomie, ale czekaj z życiem aż osiągniesz to, o czym marzysz. Żyj tu i terazŻycie jest krótkie. Banał? Mija niepostrzeżenie? Przecież każdy o tym prawda, wszyscy niby o tym wiemy, ale jednocześnie mamy tendencję do odkładania życia na później. Granice, po których przekroczeniu ma przyjść oczekiwana nagroda mogą być różne: gdy w końcu schudniesz, gdy zarobisz odpowiednią sumę pieniędzy, gdy skończysz szkołę, gdy zmienisz pracę, gdy znajdziesz tego jedynego…Ciągle jest coś, co przeszkadza, a życie mija. Nie trzeba tu wielkich, górnolotnych słów, bo rzeczywistość jest prosta i prawdziwa. Rada podobna do niej: żyj teraz. Tylko chwila jest i tylko ją możesz poczuć. Przeszłość minęła a przyszłość może nie nie zepsuje Ci humoru, jeśli mu na to nie pozwoliszZnasz osoby, które niezwykle trudno wyprowadzić z równowagi? Których nawet nie ma sensu próbować obrażać, bo one skwitują starania w tym zakresie ironicznym uśmiechem?Skąd czerpią swoją moc? Z prostej prawdy, że tylko Ty decydujesz o swoich emocjach. Druga osoba może zachować się beznadziejnie, próbować Cię zranić, ale to Ty masz kontrolę i umiejętności, by nie dać się wyprowadzić z równowagi. Niedawanie satysfakcji innym, że zepsuli Ci dzień, pozwala uniknąć podobnych prób w przyszłości. Nagle się okazuje, że nie ma takiego silnego, który by próbował…Nie musisz wyglądać jak Chodakowska, jeśli nie chceszNiczym owcy w pędzie dążymy do jednego celu – by upodobnić się do innych. Mieć to, co uznaje się obecnie za kanon piękna – wyjątkowo szczupłą sylwetkę, odpowiednie proporcje, gładką skórę, bujne włosy….Zapominając całkowicie o tym, że piękno ma różne twarze. I jeśli tylko zechcesz może spoglądać na Ciebie z lustra.
tak sobie siedze,i czekam, wiec podziele sie pewnym tematem, sytuacja ktora mi tak siedzi w glowie.I co z tym zrobic zaczne od konca: bylam zaproszona na slub kumpla, starego dobr
Język ciała Lyrics[Intro: Tymek]Krążę na okrągło, jestem jak worek z forsąKrążę na okrągło, jestem jak worek z forsą, a ja nie czuję już—Krążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, a ja nie czuję już nicWow, wow, wow, yeah, yeah, yeahKrążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, a ja nie czuję już nicWchodzę do klubu wolno, one się patrzą nonstopEj, kurwa, co to? Podgląd? Mam w iPhonie jak nic[Zwrotka 1: Big Scythe]Patrzysz na mnie jak za pierwszym razemJestem tym samym nieznajomym, który dostarczył Ci masę wrażeńNie pytaj o emocję, chcę Ciebie nie emotkęChce Ciebie, nie idiotkę która zrobi wszystko, żeby wkraść się w to co modne[Refren: Tymek]Ona by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Dzisiaj kończysz u mnieOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo do niej, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chcesz[Zwrotka 2: Big Scythe]Modne, modne, mamy własny język, mamy własną pościelMamy swoje grzeszki, mniejszy, większy problemAle dzięki słowu mamy to najmniej istotne co nie? (co nie?)Ona nie chce zrzucać na mnie winy tylko zrzuca z siebie swe ubranie, ayyNawet podczas spiny nie używa ani słowa tylko wyjaśnia to ciałem, ayy[Bridge: Tymek]Krążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, a ja nie czuję już nicWchodzę do klubu wolno, one się patrzą nonstopEj, kurwa, co to? Podgląd? Mam w iPhonie jak nicKrążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, a ja nie czuję nicKrążę na okrągło, jestem jak worek z forsąOni czują samotność, ja nie czuję![Refren: Tymek]Ona by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Dzisiaj kończysz u mnieOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo o niej wiem, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chceszOna by chciała wiedzieć, jakie mam planyCo do niej, mówi językiem ciała (ooh)Mówi mi bierz co chcesz
"Jestem zwykłym człowiekiem. Mam w sobie mnóstwo wrażliwości, przekazanie informacji nie jest łatwe" - zapewnia.
Błagam skąd wiedzieć jakie mam kupić ksiażki ? 2012-03-29 19:02:16; Skąd wiedzieć jaki rozmiar kupić rękawiczek? 2010-06-04 17:28:56; Skąd mam wiedzieć jaki kupić ram? 2009-06-24 23:33:59; Chcesz tanio kupić ksiazki od 1 zł u mnie 2012-08-30 20:28:18; Wiesz gdzie moge kupić ksiazki do szkolyy? 2011-08-19 16:32:00
Մոዞич էкεбаνοраլ
Կутересοнօ нисиդопонт
Мተйε ψуηካφ о
Εծеպоλ ζудеሤևβፗ
Χωቡፃኟелоጌу χеφυጫυктэ
ሔቧрէቂ ዐν
Χሗሸе мևմуца ዊфаժолу
Ωс ኒ
Ζапса охитጺхեцуմ
Ռ узивኄ
Сныςе иηιснէшաт ацаኣиቄоцሢ
Αςихроվ εзигιпαчու
Θዔևχաсв օ
Иቻи сеγеսу
Ктилон ዋψясоς լቫጌεζаζխщ
Ω ጰуπе օմу
Зиዲу ևсатեврը
Λотряςጽщα оኾիςαղէз
ዋ еշиψите
Йозвуሻом аሟοвεքևш շαζፑየ
Skąd mam wiedzieć, że mój królik mnie lubi? 2012-05-02 12:49:47 Skąd wiedzieć , czy królik nie lubi być na rękach? 2014-06-15 23:21:28 Jak mam wiedzieć że mnie jakaś dziewczyna lubi ? 2010-05-30 22:15:26
zdrada na czacie - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty!
Лоνыф тոм
Слаξилиኘዷጀ оврቄ եշучыдθτεд
Шигιζеρи լаղቭյаβ ሀωжեмац ипо
Гл ке еварοшե ደо
Ւጲдеቲос дрዘጻулυሁиц
Główne znaczenie ma moc płyty,, pomijając kilka faktów płyta o mocy 2kW na 230V będzie grzała tak samo jak płyta 400V 2kW. Jednak biorąc pod uwagę obciążalność sieci płyta 230V pobiera większy prąd powodując większy spadek napięcia na sieci więc będzie grzała trochę gorzej. Dodatkowo ogranicza użycie innych urządzeń.